|
PROGRAMOWANIE miłe złego ... |
|
Początki były niewinne. Programowania uczyłem się podczas końcowych lat pracy w charakterze pracownika nauki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Wszystkie okoliczności nie są istotne. Ważne jest, że miałem nauczyciela programowania. Był to nieco starszy człowiek, matematyk, wywodzący się jeszcze z epoki Fortranu. Uczył mnie JS Pascala. Słowo nauka należy potraktować dość umownie. Uczyłem się „na sucho”, bez dostępu do komputera. Dostawałem wydruki kodu źródłowego, miałem 2-3 dni na zapoznanie się z danym fragmentem a następnie w czasie naszego spotkania musiałem go skomentować opisując je maksymalnie dokładnie. Mimo że algorytmy dotyczyły zagadnień numerycznych z zakresu (zdaniem mojego nauczyciela) „matematyki elementarnej”, nie raz i nie dwa razy musiałem sięgać po książki z matematyki. Polecenie nauczyciela sprowadzało się do jednego za to bardzo stanowczego - „proszę czytać kod!”. Na naszych spotkaniach mój nauczyciel bezlitośnie wytykał mi błędy, „płyciznę analiz” itp. nie szczędząc mi przy tej okazji złośliwych uwag. Czasami prezentował własną analizę kodu - było to tak precyzyjne i wnikliwe , że wywoływało u mnie jeszcze większe kompleksy. Była to więc raczej tresura niż nauka. Trwało to pół roku, straszne pół roku w trakcie czego nie raz byłem bliski rezygnacji. Ale dotrwałem do końca. W efekcie na kilka ładnych lat znienawidziłem Pascala ale zdobyłem podstawy. Z dzisiejszej perspektywy oceniam ten okres trochę inaczej. Studia z informatyki - nawet najlepsze - nie stworzą programisty, choć są oczywiście potrzebne. Chcesz się nauczyć programowania - studiuj kody źródłowe napisane przez innych !!! To jest jedyna droga, po jej przejściu wszystko jest możliwe. Po odejściu z uczelni podjąłem samodzielną działalność gospodarczą. Zacząłem oczywiście od pisania programów. W tym okresie posługiwałem się Clipperem i „czystym” C (bez plusików). Pascalowska tresura spowodowała , że podstawy ich używania opanowałem bardzo szybko. Rynek był głodny aplikacji więc wszystko - przez jakiś czas - szło doskonale. Pamiętam , że do pisania kodu używałem takiego małego edytora o nazwie E (był napisany w asemblerze), którym po opanowaniu „palcówki” można było pracować z małpią zręcznością. Kompilację i linkowanie „załatwiał” plik *.bat. Rozpierała mnie radość tworzenia - świat programowania wydawał mi się wyjątkowo przyjazny. Z utworzonych wówczas aplikacji pamiętam system rozliczania dostaw obejmujący magazyn, produkcję i sprzedaż (robiłem go dla dużej piekarni), system budżetowania wraz z rozliczanie stanu kasy i wydatków (dla firmy budowlanej), system zarządzania kontami dla banków spółdzielczych (jedyny mój projekt robiony grupowo , było nas trzech, robiliśmy „ściepę” na - dzisiaj bezpłatny - kompilator Watcom C) i system kadrowo-płacowy. Poza tym zajmowałem się instalacją Novela a w przypadku małych sieci Lantastica (kto dzisiaj to pamięta?), „pruciem ścian” pod kable instalacji sieciowych itp. Raz nawet na okres 3 miesięcy byłem supervisorem sieci novelowskiej. O swoich programach z tamtego okresu myślę z niejakim zawstydzeniem, zresztą myślę tak o każdym swoim programie w rok po jego ukończeniu… Łatwizna szybko się skończyła. Rynek stał się znacznie bogatszy a klienci bardziej wymagający. Ja z natury jestem singlem - pracuję samotnie. Perspektywa zatrudniania specjalistów od produkcji, księgowości czy logistyki nie bardzo mi się uśmiechała. Zrozumiałem , że aby nie wypaść z rynku muszę się poduczyć biznesu, księgowości itp. Nie przerywając programowania zająłem się studiowaniem biznesu. Na tyle skutecznie , że po jakimś czasie napisałem biznes plan, na podstawie którego moi koledzy dostali kredyt bankowy. W ten sposób zaczęła się moja druga przygoda życia - z biznes konsultingiem. Realizowałem ją w ramach spółki cywilnej BOG-ARD i trwała aż do 2007 roku. W tym czasie zrealizowałem 9 dużych programów naprawczych, 3 restrukturyzacje rozwojowe, napisałem ponad 60 biznes planów itd. Jednocześnie w ramach indywidualnej działalności gospodarczej pisałem programy. Udało mi się utrzymać tempo przynajmniej jednej sporej aplikacji na rok. W międzyczasie pogodziłem się z Pascalem (trafiając na Delphi), a Clippera wyparł bezpowrotnie Visual Fox Pro. Przyzwyczajenia stają się drugą naturą - dlatego z niejakimi oporami zakosztowałem też innych narzędzi , w tym Visual Objects. Programowanie i biznes konsulting - czy te dwie „specjalności” mają w tym przypadku jakiś głębszy styk? Tak - w postaci utrzymującego się od lat marzenia o inteligentnym wsparciu procesów zarządzania przedsiębiorstwem. Od razu zaznaczam - nie ma to nic wspólnego z tzw. „business intelligence”. Od lat marzenie to obrasta rosnącym stosem notatek i sporą ilością kodu. Nabiera ciała. Na witrynie zamieszczał będę do ściągnięcia swoje programy - w większości bezpłatne, niewielkie (nieledwie zabawy programistyczne) ale mam nadzieję , że przydatne. Pragnąłbym też przedstawić w skrótowej formie swoje doświadczenia konsultingowe. Akademickich nawyków trudno się pozbyć dlatego przez kilka lat zbierałem dane empiryczne próbując zbudować teorię naprawdę skutecznej firmy. W tej sposób wykrystalizował się Podstawowy Profil Przedsiębiorstwa - którego zarys prezentuję. Jestem z natury człowiekiem skrajnym. Wszyscy mamy wobec Boga jeden obowiązek - żyć tak, aby na naszym nagrobku wyryto napis “Umarł bo za bardzo żył”. Życie jest zbyt krótkie na półśrodki, uniki czy lawirowanie. Żyjemy na full albo jesteśmy martwi za życia. Konsulting jest ze swojej natury zajęciem ekstremalnym. Ale biznes również tworzy szczytowe wymagania wobec ludzi, którzy go prowadzą. Jeśli nie są w stanie im sprostać - kończy się klęską. Takie podejście do życia owocuje tym, że nigdy nie jestem do końca zadowolony z tego, co wcześniej zrobiłem. Analiza minionych doświadczeń pozostawia zawsze pewne odczucie niespełnienia - po prostu dzisiaj wiem, co wtedy mogłem zrobić lepiej. Pociesza mnie fakt, że kilku moich klientów stało się - w znacznej części dzięki mnie - ludźmi bardzo bogatymi. To dobrze - Bóg uczynił mnie człowiekiem szczęśliwym i chciałby trochę tego rozdać. Większość z nas widzi świat przez dziurkę od klucza i myśli, że to cały świat. Różnorodne doznania intelektualne pozwalają uchylić drzwi. Jeśli się to uda, choćby minimalnie i choćby na krótko - człowiek zmienia się nieodwracalnie. A wszystkim, którzy to przeczytali chciałbym zadedykować do przemyślenia pewną tezę, którą uważam jedno z największych osiągnięć intelektualnych człowieka - “Cokolwiek możesz sobie wyobrazić - jest możliwe. Gdyby nie było możliwe, nie mógłbyś sobie tego wyobrazić”. |
|
Bogdan Ożarowski V-NetPower 41-200 Sosnowiec ul. Bydgowska 30/48, 2910652 698 107 937 cheops60@o2.pl |
|
> oferta > Delphi
>> praktyka biznesu >> koncentracja >> 80/20 >> internet >> konsulting >> usługi >> PPP
>> giełda
>>E-book >>Podstawowy Profil Przedsiębiorstwa >>Delphi - tajniki programowania
>> Download >> Konsultant >> Koncentracja >> Wartość >> Marketing >> Internet
|